piątek, 23 grudnia 2016

Pusty talerz na święta - kiedy najlepiej go wyrzucić?

Za chwilę wszyscy zasiądziemy do świątecznego stołu. Pomodlimy się, odczytamy fragment Ewangelii św. Łukasza, podzielmy się opłatkiem z bliskimi. Będziemy radowali się z Bożego Narodzenia. Wśród potraw i dekoracji świątecznych zgodnie z tradycją znajdzie się także puste nakrycie dla gościa. Coraz częściej ten pusty talerz nie ląduje jednak na stole, bo "nie ma dość miejsca", "zrobi się za ciasno", "i tak nikt nie przyjdzie", więc dla wygody lepiej postawić go gdzieś tam, żeby nikomu nie zawadzał.

***

 
G
dy byłam dzieckiem wyobrażałam sobie zbłąkanego wędrowca jako bezdomnego w poszarpanych ubraniach o mało przyjemnym zapachu. Człowieka, który chodzi od domu do domu i pragnie spędzić święta w rodzinnej atmosferze. Co roku czekałam, żeby TEN KTOŚ zapukał do moich drzwi i usiadł z moją rodziną do świątecznego stołu. Nikt nie przyszedł, a może to my - zajęci wesołą rozmową nie słyszeliśmy cichego pukania kogoś, kto nas potrzebował?

Cóż, gdzieś dzwoniło, ale nie wiedziałam do końca gdzie...


***

Dużo myślałam nad tym pustym nakryciem. Jak je zinterpretować, żeby nie wyszła z tego typowa wikipediowa definicja? Jakie jest jej znaczenie? Takie głębsze. Z pomocą przyszedł niezawodny śp. ks. Jan Kaczkowski, który pomógł mi sięgnąć trochę dalej niż słowa bo taka jest tradycja.
Cytuję:
Przyjęło się mówić, że Polacy słyną z gościnności. Akurat!
Słowo "gościnność" pochodzi od dwóch słów: "gość" i "inność".
Nie można być gościnnym wobec ludzi tożsamych z nami.
Gościć można tylko innych.
Jeśli nie zaczniemy być otwarci na innych, to możemy ten pusty talerz
przygotowywany na stół wigilijny wyrzucić przez okno.

Niekoniecznie, więc może zdarzyć się sytuacja, że ktoś niespodziewany zapuka do nas w święta. Niekoniecznie musi nawet o to chodzić. Nakrycie dla wędrowca jest przede wszystkim symbolem otwarcia się i bycia gotowym na przyjęcie Pana Jezusa, który przychodzi do ciebie i do mnie pod postacią drugiego człowieka. To jest niesamowicie ważna sprawa, dostrzec twarz Jezusa nie tylko w tych, których kochamy, ale nade wszystko w tych, których tak często odtrącamy ze względu na rasę, pochodzenie czy po prostu zwykłą awersję do kogoś. Nie muszę przytaczać przykładów, bo sam doskonale wiesz, co obecnie dzieje się w Polsce i na świecie. Dlatego tak ważne jest, by w tej innej od nas osobie dostrzec człowieka. Nie wścibską sąsiadkę, nie uchodźcę - zamachowca; nie złodzieja; nie mordercę; nie bezdomnego pijaka. CZŁO-WIE-KA.

Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność?
Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują.
I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność?
I grzesznicy to samo czynią.

(Łk 6, 32-33)
Puste nakrycie powinno towarzyszyć nam, więc nie tylko w św. Bożego Narodzenia, ale każdego dnia. Codziennie musimy być przygotowani na radosne przyjęcie drugiej osoby. Nieustannie mamy dostrzegać w tym drugim człowieku twarz samego Jezusa Chrystusa, bo tylko otwierając się na kogoś innego, możemy przyjąć do siebie naszego Zbawiciela. Nie ma żadnego "ale". Chyba, że chcesz się uprzeć, wtedy otwórz to okno...

A na koniec załączam poruszający i dający do myślenia artykuł, który również bardzo pomógł mi w napisaniu dzisiejszej notki.

http://lublin.gosc.pl/doc/3603126.Seida-tu-nie-ma-miejsca-dla-Pana-Jezusa
http://lublin.gosc.pl/doc/3603126.Seida-tu-nie-ma-miejsca-dla-Pana-Jezusa
 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.